Tajne komplety PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 25 września 2009 20:36

 

Informuje, że artykuł jest autorstwa znanego dębskiego historyka pana Jana Majszyka. Artykuł ten był drukowany w Gazetce Dębskiej.

Wspomnienia naszej nauczycielki, pani Marii Bielawiny o pracy oświatowej i tajnych kompletach w czasie okupacji.

\\"Kiedy wybuchła wojna, zamknięto wyższe uczelnie i szkoły średnie. Uruchomiono tylko szkoły powszechne ograniczając naukę właściwie do języka polskiego i matematyki. Usunięto całkowicie historię Polski, okrojono geografię i inne przedmioty. Niemcy taki zasób wiadomości uważali za wystarczający dla niewolników, których im mniej oświeceni tym łatwiej utrzymać w posłuszeństwie.

Trudno było żyć nauczycielstwu w czasie okupacji za głodowe pensje, ale trzymała nas w duchu świadomość, że zwycięstwo nad Niemcami musi kiedyś nadejść a obowiązek nakazywał dokształcać młodzież, to też uczyliśmy historii na różnych lekcjach. Na lekcjach polskiego ubogie czytanki uzupełnialiśmy piękną, patriotyczną literaturą ojczystą. Nie wolno nam było pogodzić się z zarządzeniami minimum oświaty w Polsce. Byliśmy świadomi niemieckich planów całkowitego wynarodowienia Polaków. Aby się temu przeciwstawić powstały w Polsce tajne szkoły średnie i uniwersytety. Możliwości były ograniczone, nauka w tajnych kompletach niełatwa, jednak młodzież mogła kontynuować naukę. Aby umożliwić młodzieży Dębego i najbliższych okolic naukę, chętnie przyjęłam propozycję nauczycielki z Brzezin, Józefy Chodkowskiej zorganizowania tajnych kompletów gimnazjalnych. Józefa Chodkowska i ja uruchomiłyśmy tajne nauczanie w roku 1941 udzielając naszych mieszkań na ten cel.

Tajne komplety trwały w latach szkolnych 1941/42 1942/43 1943/44 . Również Józefa Fiałkowska udzieliła swego mieszkania. Pierwszym dyrektorem i wykładowcą tajnego gimnazjum był Ignacy Rowicki z Duchnowa, później Józef Pągowski z Warszawy. Prócz dyrektorów wykładowcami byli ks. H. Napiórkowski z Dębego, Stefania Zarębska z Dębego, Petrow z Warszawy, Antoni Werski (nazwisko fikcyjne, gdyż pan Werski był z pochodzenia żydem) z Warszawy, Stefan Łaszewski, docent Uniwersytetu Warszawskiego. Wielce niebezpieczna była obecność Werskiego w naszych domach, narażaliśmy życie znając postępowanie Niemców z Żydami i tymi, którzy udzielali im jakiejkolwiek pomocy. Za współpracę i udzielanie mieszkania tajnym kompletom nie czerpaliśmy żadnych korzyści materialnych, taką działalność uważaliśmy za obowiązek patriotyczny i nakaz chwili.

Bliskość naszych mieszkań od szosy i stacji kolejowej nakazywała czujność i ostrożność z powodu częstego przebywania Niemców w tych miejscach. Ze względu na bezpieczeństwo komplety nie mogły być liczne. Nieraz teczki z książkami rzucano za piec, tapczan, chowano gdzie tylko się dało. W momencie, gdy w pobliżu domu znajdowali się Niemcy, młodzież udawała, że znajduje się czymś całkowicie innym niż nauka. Udawano na przykład spotkanie towarzyskie. W 1944 roku Niemcy wycofali się za Wisłę, do Warszawy. My byliśmy już wyzwoleni.

Nauka w kompletach trwała dalej, już nie tajnie. Chodziło nam o kształcenie młodzieży do czasu uruchomienia normalnego, programowego nauczania w gimnazjach i liceach. Niestety los zrządził tak, że nie mogłam uczestniczyć w ostatecznym zakończeniu kompletów. Dnia 1 maja 1945 roku o świcie otoczono dom, w którym mieszkałam. Zostałam aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa Sowietów - NKWD. Wraz z Rosjanami był polski kapitan pochodzenia żydowskiego z polskiego UB. Nazywał się Światło. Zostałam aresztowana za pracę w Armii Krajowej. Uwięziono mnie w piwnicy w Warszawie, gdzie przebywałam wśród wielu Polaków. Śledztwo było bolesne, liczy się jednak nie tylko ból fizyczny. Poczucie krzywdy było bardziej bolesne niż fizyczne cierpienie, tym bardziej, że cios nastąpił w pierwszych dniach wolności Polski, po pięciu latach zmagań o tę wolność właśnie. Było to skomplikowane, zawikłane, nie do pogodzenia z poczuciem sprawiedliwości. Z Warszawy zostałam wywieziona do obozu przejściowego w Rembertowie zorganizowanego na terenie dawnej fabryki \\"Pocisk\\" a potem do większego obozu w Poznaniu. Bramy więzienia otworzyła mi amnestia (pani Maria spędziła w więzieniu 9 miesięcy). W okresie mojej i męża nieobecności, nasze córki pozostały bez opieki i bez środków do życia. Zaopiekowała się nimi pani Zofia Władysława Tabiszewska. Koleżanki i koledzy z kompletów okazali moim dzieciom wiele serdeczności, a niektórzy z ich rodziców pomoc żywnościową. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Po powrocie na wolność miałam dłuższy urlop, by wrócić do sił fizycznych i równowagi psychicznej.\\"

Pani Bielawina znów podjęła pracę w szkole w Dębem. Na kompletach nauka została przerwana. Wykładowcy w obawie przed aresztowaniem musieli wyjechać w różne strony...