|
Informuję, że artykuł jest autorstwa znanego dębskiego historyka pana Jana Majszyka. Artykuł ten był drukowany w Gazetce Dębskiej.
CHŁOPCY Z \\"PARASOLA\\" NA STRZELNICY W DĘBEM Harcerze słynnego batalionu \\"Parasol\\" przygotowywali się do czekającej ich walki zbrojnej na strzelnicy zorganizowanej na naszych terenach. Strzelnica ta znajdowała się w lesie okalającym Górki, niedaleko rzeki Mienia. Dowodził nią \\"Jeremi\\" a instruktorami byli \\"Lot\\", \\"Gandhi\\", \\"Zabawa\\" i \\"Pająk\\". Ćwiczenia w ostrym strzelaniu trwały tutaj aż do wybuchu Powstania Warszawskiego. Jedno z nich zostało opisane w książce P.Stachiewicza \\"Parasol\\". Żołnierze III plutonu wyjechali pociągiem elektrycznym do Mińska Maz. Pierwsza grupa z \\"Szarakiem\\" wyruszyła z Warszawy o 7 rano. Wysiadła w Dębem Wielkim i poszła w prawo, w stronę lasu. Teren był wymarzony na strzelnicę, bardzo dogodny do ubezpieczenia, zalesiony. \\"Artos\\" został jako przewodnik, który przybywającym wskazywał drogę. Pośród wzgórz ukryta była polanka, na niej ustawiono tarcze i figury. Pociski padały na piaszczyste zbocza pagórków. \\"Rebe\\", najstarszy ze wszystkich, przedwojenny instruktor LOOP, wyciął z tektury figury w hełmach, inni żołnierze ustawili tarcze. Wszystko trzeba było ze sobą przywieźć, nawet klej i papier do łatania dziur, aby stanowiące cel figury wytrzymały i starczyły dla wszystkich. Teren został ubezpieczony trzema czujkami. Dwie obserwowały szosę i stację, trzecia wieś leżącą z tyłu strzelnicy. Były cztery steny i 2000 sztuk amunicji i każdy miał broń krótką. Pierwsza tura strzelań polegała na strzelaniu z pistoletu maszynowego do tarcz, następnie z pistoletu z celowaniem do figury, potem z pistoletów maszynowych krótkimi seriami na komendę prowadzącego strzelanie. Kolejność strzelających w szeregu dowódca zmieniał w najmniej oczekiwanej chwili -wyrabiało to szybką orientację w czasie walki. W drugiej kolejce strzelano w czasie dobiegania do figur, ale najbardziej emocjonujące było strzelanie z broni krótkiej w czasie przebiegania obok figury, oczywiście bez celowania, na wyczucie. Potem nastąpił marsz w kierunku linii kolejowej Warszawa-Otwock. Maszerowano w szyku ubezpieczonym z bronią w ręku. Przy dojściu do torów w okolicy Józefowa trzeba oddać broń łączniczkom, które pakują ją w torby podręczne i niosąc udają, że taka torba niewiele waży. Zapada jednak już zmrok. Czy puścić dziewczęta teraz z bronią do Warszawy ? O zmroku zespół powraca kolejką elektryczną ze Świdra i Józefowa do Warszawy.
|