|
Informuję, że artykuł jest autorstwa znanego dębskiego historyka pana Jana Majszyka. Artykuł ten był drukowany w Gazetce Dębskiej.
Ulica jak wiele innych, asfaltowa jezdnia (co roku łatana przez \\"fachowców\\") rowy (do których niektórzy mieszkańcy odprowadzają nieczystości z szamb), kilka domów, zakład chemiczny. W sumie nic ciekawego - nasza szara rzeczywistość. Chcę dzisiaj przypomnieć losy tej ulicy, gdy była ona zwykłą polną drogą, wiosną prawie nieprzejezdną, którą dojeżdżano do pól, pędzono na pastwiska bydło. Stały przy niej trzy krzyże: jeden przy rowie, drugi na tzw. \\"czarnej ziemi\\", trzeci za terenem kolejowym, \\"pod Mienią\\", jak nazywano tereny położone przy tej drodze za torami kolejowymi. Na jaką pamiątkę zostały tam postawione ? Sięgnijmy do naszej dębskiej historii, której świadkiem była ta droga. Wszak na tej drodze, w czasie powstania listopadowego kilku ułanów w pogoni za Rosjanami w słynnej szarży skręciło z traktu w prawo. Niektórzy z nich zginęli w walce. Pochowano ich przy rowie, postawiono krzyż. Pozostałe postawiono zapewne nad grobami poległych powstańców z oddziału płk Jankowskiego, który uczestnicząc w polskiej epopei 1863 roku w okolicach Dębego wpadł w zasadzkę i tą właśnie drogą wycofał się po klęsce. O jednym z epizodów tej historii opowiedział mi Antoni Piotrkowicz, któremu opowieść tę przekazali rodzice. WE czasie pościgu dwóch kozaków za powstańczym ułanem, zmęczony walką i ucieczką koń Polaka potknął się i wywrócił. Jeden z kozaków dopadł powstańca i dźgnął go piką. Pewny swego ciosu odjechał. Było to na wysokości \\"czarnej ziemi\\". Na szczęście grot nie ugodził śmiertelnie. Ciężko rannym zaopiekował się gospodarz P Miros. Opatrzył ranę, ukrył rannego w swojej zagrodzie. Ułan opuścił gospodarstwo, gdy doszedł do zdrowia. Przed I wojną światową w \\"domku kolejowym\\", który jeszcze niedawno stał przy przejeździe kolejowym odbywały się zbiórki członków Polskiej Organizacji Wojskowej. We wrześniu 1939 droga była świadkiem walk ułanów Wołyńskiej Brygady Kawalerii. Pozwolę sobie przytoczyć fragment wspomnień z 13.09.39. Ś.p. por St. Pokornego. \\"Nagle słyszę gwałtowny turkot kół po starym, brukowanym kamieniami trakcie od strony kościoła. Ostry skręt sprowadza galopującą w tumanach kurzu baterię na drogę polną w kierunku Rudy. Działony skręcają w lewo, na pole na którym przez cały czas rozrywają się niemieckie pociski. Artylerzyści sprawnie, jak na manewrach, zajmują stanowiska. Ruch ustał, działa zatrzymały się jak wryte, wokół nich widać tylko błyski i dymy rozrywających się pocisków i uwijających się w tym śmiertelnym, żelaznym ukropie żołnierzy. Na polu stanęły cztery działa i cztery jeszcze gotowe do podjęcia walki. Kilka sekund później bateria strzelała już na Mińsk Maz. Pomyślałem - zajechali jak Bem ! Jak się okazało była to 15 Konna Bateria z 1 Dyw. Artylerii Konnej im gen. Bema. Oficerem odważnie i sprawnie prowadzącym baterię był por. Jerzy Łukaszewicz odznaczony później Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari\\". Działa opisywane przez pana Pokornego stały przy rowie, tam gdzie stał krzyż upamiętniający mogiłę ich poprzedników z 1831 roku.
|