| Akcja na stacji w Dębem Wielkim |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| piątek, 25 września 2009 19:27 |
|
Informuję, że artykuł jest autorstwa znanego dębskiego historyka pana Jana Majszyka. Artykuł ten był drukowany w Gazetce Dębskiej. O akcji na stacji w Dębem wspomina Ludwik Witkowski por. \\"Kosa\\" z grupy dywersyjnej \\"Kedywu\\" Okręgu Warszawskiego AK \\"Kolegium 5\\": \\"Jeszcze nie zdołaliśmy wykruszyć śladów poprzedniej akcji a już por. \\"Kosa\\" wyruszył na rozpoznanie terenu w rejonie stacji Dębe Wielkie. Opracowywano bowiem plan zatrzymania pociągu transportowego na tej stacji i uwolnienia wagonów od zbędnego ciężaru broni przesyłanej na front wschodni. 4 października, jak zwykle w godzinach wieczornych, sekcje dywersyjne, wzmocnione częścią kadry batalionowej, spotkały się w rejonie Rembertowa, skąd pociągiem elektrycznym dojechały do stacji Skruda (obecnie Halinów), a następnie pod dowództwem por. \\"Kosy\\" dotarły na własnych nogach do rejonu stacji Dębe Wielkie. Tu spotkaliśmy się z dowodzoną przez kpt. \\"Chwackiego\\" grupą rowerzystów, która polnymi drogami przydźwigała try erkaemy oraz karabiny, zebrane przez nią w przewidywaniu zbrojnego starcia z eskortą pociągu. Stację zajeliśmy o północy bez kłopotów. Sekcja \\"Tygrysa\\" opanowała nastawnię i przejęła kontrolę nad telegrafem i telefonem. Sekcja \\"Pastora\\" ulokowała się pod semaforem z zadaniem opanowania lokomotywy. Grupa uderzeniowa, której zadaniem było opróżnienie wagonów, oczekiwała w ukryciu na sygnał dowódcy akcji. Pozostałe sekcje zabezpieczały teren erkaemami zajmując stanowiska ogniowe po drugiej stronie torów oraz na obu krańcach stacji. Niebawem przyjęto awizowaną przez Skrudę wiadomość o przyjeździe pociągu. Zapaliliśmy czerwone światło semafora i pociąg zatrzymał się. Od obsługi lokomotywy dowiedzieliśmy się, że pociąg jedzie bez eskorty gdyż ... wiezie tylko sprzęt gospodarczy. Na wszelki wypadek zerwano plomby z kilku wagonów, ale zamiast broni zobaczyliśmy koce i inne wojskowe manele, które nie były nam potrzebne do szczęścia. Rozczarowanie było kompletne. Jeszcze jeden wysiłek poszedł na marne.\\"
|


